TERAZ NA ANTENIE

WKRÓTCE

Udostępnij:

Food Network

Przyślij przepis 2: Przepisy z Hrubieszowa

Kilka słów o programie

Martę Majewską odwiedziliśmy w Hrubieszowie w jej pięknie ozdobionym, pachnącym świerkiem domu, który jest położony na skraju miasta.
Było wcześnie rano, a pozostali domownicy jeszcze spali. Dla Marty to jedyna chwila, kiedy w spokoju może wypić kawę.
Gospodyni dba o to, żeby jej rodzina jadła zdrowe śniadanie, więc szybko zabrała się za przygotowanie sałatki.
Znalazły się w niej: szpinak, szynka, ser i rozmaite ziarna oraz słodka gruszka. Do mamy pierwsza dołączyła najstarsza córka Julka i pomogła
dokończyć sałatkę. Chwilę później wstali mąż Bartek i dwóch synów – Kajtek i malutki Tymek. Cudowna gromadka natychmiast
skradła serca naszej ekipy. Marta opowiedziała nam o swojej pracy. Okazało się, że jest burmistrzem Hrubieszowa! 
Bardzo angażuje się w sprawy miejscowych kobiet oraz promocję miasta.

Zaraz po śniadaniu Marta – jak każda mama – od razu myśli, co podać na obiad. Dziś tylko zupa, bo rodzinne świąteczne biesiadowanie zaplanowane
było na wieczór. Została ona podana z nietypowym składnikiem – białą czekoladą. Nasza ekipa trochę niedowierzała, że kalafior, cebula, por
i ziemniaki mogą dobrze smakować z dodatkiem takiej słodkości, ale okazało się, że to połączenie się sprawdza.
Danie było wyśmienite i świetnie wyglądało. Po krótkim odpoczynku rozpoczęło się wielkie gotowanie. Wieczorem świąteczny dom
Majewskich miała odwiedzić rodzina i znajomi. W przygotowaniach pomagały starsze dzieci. Ulubiona mięsna potrawa rodziny to schabowy po lubelsku, tradycyjny przepis tego regionu. W domu zapachniało czosnkiem, cebulą i pieczarkami.  Kotlety powędrowały
do pieca, a wszyscy niecierpliwie czekali, aż danie będzie gotowe. Ale to nie wszystko! Idealną przekąską na rodzinne imprezy
kolorowe kulki z różnych serów. W ich robieniu pomagał starszy syn Kajtek, który uwielbia gotować, a w kuchni
ma swoje nietypowe patenty. Obtoczył serowe kulki w rozmaitych, różnokolorowych posypkach z ziół i nasion. Wyglądały
one bardziej jak dekoracja stołu, a nie potrawa. Wreszcie przyszli znajomi i rodzina. Wszyscy byli zachwyceni zarówno smakiem, jak
i sposobem podania dań.